Ecce homo

1. To zaczęło się już tamtej Nocy
Krzykiem w męce pierwszego oddechu,
Który podczas truchlejącej mocy
Zbudził świat skupiony pod strzechą.
 
2. Narastało potem w ucieczce
Przez rozgrzane pustynne piaski,
Gdy się wzniosły skrwawione miecze
I goniły ochrypłe wrzaski.
 
3. I nie było śpiewów anielskich
Przy codziennej ciężkiej robocie
Lecz zgrzyt piły o twarde deski,
Które Chłopcu podawał ojciec.
 
4. To już było w tamtym Ogrodzie,
Gdy przed znanym lęk się zakradał.
I w tym gorzkim pocałunku-zdradzie,
I gdy zbrojnych opadła gromada.
 
5. I wciąż rosło z każda godziną
Kiedy inni szyderczo się śmieli,
A we wodzie, ze znudzoną miną
Umył ręce Procurator Judei.
 
6. Potem przeszło w ból żywy na twarzy,
Na rozdartych plecach i skroni.
I w to, co musiało się zdarzyć:
Gwoździe w stopach i gwoździe w dłoni.
 
7. Na to trzeba być ludzką istotą,
By się bać i odczuwać cierpienie.
A więc stał się – w cierniu Człowiek oto,
Syn Żywego Boga – Odkupienie

Słowa: Janusz Przetacznik

Oglądany: 7 423 wyświetleń tekstu

Dodany: 14 września 2006