Tak wyschłeś Panie

Tak wyschłeś Panie, na przydrożnym krzyżu,
Że słońce z bólu zwiesiło ramiona
Że księżyc sen swój rozdmuchał z rozpaczyj
Że gwiazdy w martwych stopiły się oczach
Tak wyschłeś Panie
Że wiatry bokami Twych ran przenoszą
pełne bólu dzwięki 
Tak wyschłeś Panie 
Że wiatry bokami, Twych ran przenoszą
pełne bólu dzwięki 
Tak wyschłeś Panie 
Że Cię karmi ziemia, ziarnami rosy,
swej najgłębszej studni
Że jutrznia ranna, olej barw swych  wciera
Że gąbka mroku ,kurz z ciała wymiata
Tak wyschłeś Panie, 
Że wiatry bokami, Twych ran przenoszą
pełne bólu dzwięki 
Tak wyschłeś Panie, na przydrożnym krzyżu
Że płaczą drzewa na widok Twej męki
Ze ptaki z oczu, już łzy nie dostaną
I próżno skubią palce Twojej ręki
Tak wyschłeś Panie ,
Że wiatry bokami ,Twych ran przenoszą
pełne bólu dzwięki 
Tak wyschłeś Panie ,
Że wiatry bokami ,Twych ran przenoszą
pełne bólu dzwięki 
Człowiek krzyż suchy, omija obojętnie
I rzadko sercem szczerym ,przy nim klęknie
Człowiek krzyż suchy, omija obojętnie
I rzadko sercem szczerym ,przy nim klęknie.

Oglądany: 5 751 wyświetleń tekstu

Dodany: 22 sierpnia 2007

Wykonawca: ks. Stefan Ceberek