Na kopie siana leżałem z rana

1. Na kopie siana, leżałem z rana, 
Ja, Wojtek, Maciek i Kuba. 
Drzymałem mile trzy dobre chwile,
gdy Bartos woła - Ach zguba!
Kochany Wojciechu, bierz się do pośpiechu,
owo coś z nieba wielkiego.
Jak góra, by chmura, na dół się toczy,
Błyszczy się przedziwnie, aż bolą oczy:
Oj, oj, oj, wstawajcie,
prędko ubierajcie, kożuchy.

2. Budziłem dobrze kijem po żebrze,
Maćka i Kubę śpiącego.
Wstań miły szwagrze! Coś Bartek gawrze;
Pójdźmyno wszyscy do niego!
Czego tam on ryczy, jako na basicy,
tak grubo wrzeszczy na dole.
Biegliśmy wszyscy trzej prędko po roli;
Maciek padł i krzyczy: Głowa mnie boli!
jak boli, tak boli,
weźże mnie powoli, Mój Kuba.

3. Leży na polu, z wielkiego bólu,
stękać już Maciek nie może;
Ratujcie, prosi, głowę podnosi,
palić go Kuba wspomoże;
Wciągnął go do budy,
położywszy dudy, głowę onemu owinął.
A skoro to ujrzał Tomek przy domie,
Biegł prędko do budy; on leży w słomie;
Trochę go poruszył 
i słomą poprószył, I wyszedł.

4. Gdy tak stoimy, wspólnie radzimy,
Chrystus się z Panny narodził;
Anieli grają, wdzięcznie śpiewają,
a że się Maciek obudził;
Wesoła nowina, Panna rodzi Syna,
w stajni, w miasteczku Betlejem!
Weź Kuba barana, ja koszyk gruszek,
A ty weź Michale masła garnuszek
I baryłkę wina,
by się ta Dziecina cieszyła.

Oglądany: 3 249 wyświetleń tekstu

Dodany: 2 stycznia 2013