Szukałem miłości

Przyjdź z Libanu, oblubienico, 
przyjdź z Libanu, o przyjdź. 
Twoim wieńcem będą szczyty górskie, 
wysokie góry Hermonu. 

Serce mi zraniłaś, serce mi zraniłaś 
siostro ma, oblubienico. 
Serce mi zraniłaś, serce mi zraniłaś 
Przyjdź z Libanu, przyjdź z Libanu, przyjdź.

Ja przynależę do mego miłego, a on jest cały mój. 
Pójdźmy o świcie do winnicy, zbierzemy tam owoce.

[Śpiew]

Otworzyłam, otworzyłam mojemu miłemu, lecz tam nie było go.
Już odszedł, już zniknął, życie we mnie ustało, życie we mnie ustało.
Szukałam go, lecz nie znalazłam, wołałam go, nie odpowiedział. 
Zranili mnie strażnicy obchodzący miasto, zdarli ze mnie suknię mą.

Powstań szybko, ma ukochana, przyjdź, gołębico, przyjdź!
Bo oto zima już przeminęła, słychać już synogarlicy śpiew.
Kwiaty powróciły dziś na pola znów,
Słońce stało się upalne już.

Powstań szybko, ukochana ma.
Przyjdź, przyjdź gołębico, przyjdź!

Połóż mnie jak pieczęć na twym sercu, 
jak pieczęć na twym ramieniu,
bo miłość jest jak śmierć potężna, 
wody jej nie ugaszą. 
Oddać za nią wszystkie swoje bogactwa, 
oznacza mieć ją za nic. 
Połóż mnie jak pieczęć na twym sercu, 
jak pieczęć na twym ramieniu. 

Szukałem miłości mojego życia
Szukałem go lecz nigdy nie znalazłem
Znalazłem miłość swojego życia
Pochwyciłem go i nigdy już nie puszczę

Szukałem miłości mojego życia
Znalazłem miłość swojego życia

Oglądany: 615 wyświetleń tekstu

Dodany: 15 grudnia 2015

Wykonawca: 2TM2,3

Płyty: Źródło