Miriam Loretańska

O, Miriam, Miriam dziewico brzemienna,
jak wszystkie urodzisz w bólach.
Teraz jesteś zmęczona i senna,
twarz w dłonie wtulasz:
„Zabrakło miejsca w gospodzie,
jakże mi rodzić bez łoża ?”
O, Miriam, Miriam wędrująca o głodzie.
 
A bladym porankiem
Dziecię na sianie płacze –
już się spełniła Nowina:
pasterze klęczą przed Barankiem.
A przecież miało być inaczej,
o, Miriam, nie o tym marzyłaś dla Syna.
 
I cóż tak wstrząsnęło światem:
ta gwiazda na Wschodzie ?
Tyle rodziło już matek –
Zwyczajne ludzkie dzieje.
O, Miriam, Miriam sztyletem
lęk ci pod serce podchodzi:
musisz opuścić Judeję !
 
A przecież zwać cię będą Naczyniem i Bramą
i Wieżą i Arką Przymierza.
O, Miriam, Miriam najmilsza,
jakże udźwigniesz ten ciężar ?
 
A jeszcze przed tobą Matką,
o, Miriam, Panno Wierna,
dla Syna twego gwoździe
i ta korona z ciernia.
A jeszcze przed tobą ta Góra,
o, Miriam złotowłosa,
na którą wejdziesz z Synem
pomiędzy świat i Niebiosa.
I Jego ciało sine
złożysz na swych kolanach,
przytulisz do swego łona.
 
O, Miriam, Matko Niepokalana !
O, Miriam, Panno Wsławiona !

Słowa: Janusz Przetacznik

Oglądany: 2 604 wyświetleń tekstu

Dodany: 14 września 2006